| Kliknięcie na zdjęciu spowoduje wczytanie go w większym rozmiarze w oddzielnym oknie. |
 | W maju 1961 roku odkryłem na słupie ogłoszeniowym plakat informujący o półfinałach do mistrzostw Wojska Polskiego. Mimo ulewnego deszczu pobiegłem na ulicę Dwernickiego w Bydgoszczy do kawiarni Okręgowego Klubu Oficerskiego, gdzie grano właśnie pierwszą rundę. Atmosfera turnieju tak mnie zafascynowała, że zapisałem się z miejsca do klubu OKO "Caissa". Tego dnia zostałem oczarowany wdziękiem bogini szachów Caissy. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, która trwa do dnia dzisiejszego! Na zdjęciu ten młodzieniec z prawej strony to ja. Po lewej stronie widoczny jest sędzia turnieju ppłk. Feliks Gabara, jeden z działaczy klubu. W głębi widać kandydata na mistrza Czesława Krulischa, zwycięzcę turnieju. |
 | W maju 1961 roku mój klub był organizatorem drużynowych mistrzostw okręgu w grze błyskawicznej. Na zdjęciu z lewej strony widać mnie w roli kibica, bowiem nie było dla mnie jeszcze miejsca w drużynie juniorów. Od lewej grają Kania, Kwieciński, Baranowski i najmłodszy członek klubu Zbigniew Janicki. Lewi grał już w drużynie seniorów. We wrześniu wszystkich wyprzedziłem w mistrzostwach okręgu juniorów i awansowałem na pierwszą szachownicę. W tamtych czasach turnieje z większą ilością uczestników były rozgrywane przy pomocy magnetofonu, gdyż zegary szachowe były drogie i nie każdy klub było stać na ich większy zakup. Odbywało się to w ten sposób, że na taśmie były nagrane komendy: białe ruch - czarne ruch. Obie strony były zobowiązane do wykonania posunięcia w swoim czasie. Często zawodnicy opóźniali wykonanie ruchu i wtedy dochodziło do konfliktów. |
 | W dniach 1-7 grudnia 1962 roku odbyły się w Białymstoku eliminacje o wejście do I ligi. Mój wynik 3 z 5 partii był pozytywnie oceniony przez władze klubu, gdyż grałem z uczestnikami MP juniorów. Przegrałem tylko jedną partię z ówczesnym wicemistrzem kraju Kazimierzem Marcinkowskim. Drużynowo zajęliśmy 4 miejsce i nie awansowaliśmy do ekstraklasy. Fotograf uchwycił mnie w czasie gry z Kossmanem. Z prawej strony ode mnie walczyła zawodniczka Kwidzyńska natomiast z lewej strony widać Olszewskiego. W tamtych czasach drużyna składała się z 6 seniorów, juniora i kobiety. |
 | Eliminacje w Białymstoku. Fotografia przedstawia mnie w trakcie partii z Jerzym Sochorem, utalentowanym juniorem z Jagiellonii Białystok. Pojedynek zakończył się remisem. Mój partner niedługo potem wyemigrował do USA. Podobno jest tam uznanym naukowcem, ale szczegółów nie znam. |
 | Fotografia wykonana została podczas indywidualnych mistrzostw okręgu bydgoskiego juniorów, które odbyły się w dniach 30.06.1963-6.07.1963 w Toruniu. Wygrał Fabianowski 11.5 z Torunia pkt. przed Konikowskim i Lewim po 11 pkt.
Od lewej stoją: E. Wiśniewski (sędzia turnieju), Chrapkowski, Zmokły, Smarzewski, Jakubowski, Fabianowski, Wolny i Jankowski (kierownik turnieju). Ten mały to Jerzy Lewi - najmłodszy uczestnik turnieju. Klęczą od lewej Konikowski, Ciemniak i Sobolewski.
|
 | Zdjęcie przedstawia moją walkę ze Zbigniewem Janickim. Przygląda się działacz naszego klubu kpt. Borski. Zbyszek wyemigrował z rodziną w 1965 roku do Kanady. Przez wiele lat zaliczał się do czołówki tego kraju: najpierw w klasie juniorów, potem w kategorii seniorów. Jest z zawodu informatykiem i pracuje w firmie IBM. Zbyszek tłumaczył wszystkie moje książki, które ukazały się w wydawnictwie amerykańskim Chess Enterprises. W 1986 roku odwiedziłem w Nowym Jorku byłego mistrza Polski juniorów Zbigniewa Nagrockiego i przy tej okazji wstąpiłem na kilka dni do Toronto, gdzie mieszka Janicki. Poznałem jego żonę (pochodzącą z Korei), córkę i syna. Kilka lat temu Zbyszek zdradził szachy dla brydża. |
 | Mistrzostwa Pomorza juniorów w Grudziądzu w 1964 roku. Ważny pojedynek z Zbigniewem Janickim, który był poważnym kandydatem do pierwszego miejsca. Moja wygrana odrzuciła Zbyszka na czwartą pozycję. Ostatecznie podzieliłem z Michałem Fabianowskim 1-2 miejsce. |
 | Pod koniec sierpnia 1964 roku odbył się w Ełku Festiwal Szachowy. Na starcie stanęło 18 drużyn z całej Polski. Moja drużyna OKO Caissa Bydgoszcz wywalczyła 5 miejsce. Wygrał Maraton Warszawa, przed Legionem Warszawa, Startem Łódź itd. Na zdjęciu widać mój pojedynek z Szymańskim z Hetmana Wrocław. Obok mnie walczy starszy kolega klubowy Ziółkowski. |
 | Festiwal w Ełku. Od lewej strony siedzą Edward Wiśniewski, Feliks Chybicki i ja. Wiśniewski zmarł tragicznie w dość młodym wieku niedługo po moim wyjeździe z Bydgoszczy. Jego synowie (bliźniaki) podobno grają w szachy. Chybicki zmarł w wieku około 85 lat. Był bardzo uczynną osobą. W początkach mojej kariery zawodniczej pomógł mi udzielając sporo przydatnych porad. |
 | 7 lutego 1965 roku odbył się w Warszawie towarzyski mecz juniorów Warszawa-Pomorze. Przegraliśmy minimalnie 3.5-4.5. Na pierwszej szachownicy Fabianowski przegrał z Lewim. Natomiast ja na drugiej pokonałem Ufnala. Impreza odbyła się w Stołecznym Klubie na Starym Mieście. Na zdjęciu widać naszą ekipę na Krakowskim Przedmieściu w drodze na mecz. Stoją od lewej: prezes okręgu Franciszek Konarkowski (ojciec słynnej arcymistrzyni Henryki Sokolov), Piędel, Chrapkowski, Sobolewski, Kaźmierski, Wolny, Janicki, Fabianowski i Konikowski. |
 | W lipcu 1965 roku odbyły się w Świeciu nad Wisłą kolejne mistrzostwa juniorów okręgu. Wygrałem zdecydowanie z 11.5 punktami (z 12 partii) przed Wolnym 10 pkt. i Chrapkowskim 8 pkt. Zdjęcie przedstawia mój ważny pojedynek z Ryszardem Wolnym, który zadecydował o pierwszym miejscu. |
 | W sierpniu 1965 roku odbyły się w Goleszowie mistrzostwa Polski juniorów. Zadebiutowałem w nich całkiem dobrze, bo podzieliłem 3-4 miejsce i dzięki temu zostałem powołany do kadry narodowej. Zdjęcie przedstawia wszystkich uczestników turnieju. W pierwszym rzędzie widać Jerzego Lewiego, który z 8 punktami z 10 partiami został zwycięzcą turnieju. Obok p. Markowskiej z komitetu organizacyjnego z lewej jej strony siedzi sędzia turnieju Płonka, natomiast po prawej widać kierownika turnieju Ryszarda Kansego z Chorzowa. To była bardzo ciekawa postać. Na początku stycznia 1981 roku jako emerytowany major MO oznajmił w mojej obecności i kilku innych osób, że Jaruzelski szykuje stan wyjątkowy i rozprawi się z Solidarnością. I to się sprawdziło! |
 | Mistrzostwa Polski w Goleszowie: ogólny widok na salę turniejową. Z lewej strony widoczny jest Ledwoń, z którym podzieliłem 3-4 miejsce. Natomiast obok niego gra dobrze zapowiadający się junior Jerzy Golański z Koszalina. Jurek dwa lata później zmarł na białaczkę. Podobno do końca swego życia nie zdawał sobie sprawy z powagi swej choroby. Na dzień przed śmiercią prosił swych kolegów klubowych, aby mu dostarczyli najnowsze pisma szachowe. Przez jakiś czas odbywały się w Koszalinie turnieje pamięci Golańskiego. |
 | Goleszów: ostatnia runda. Zdjęcie przedstawia mój pojedynek z mistrzem krajowym Krzysztofem Pytlem z Lublina. Ja miałem wtedy II kategorię. Odniosłem efektowne zwycięstwo (można je obejrzeć w dziale partii komentowanych) i tym samym odebrałem Krzyśkowi pierwsze miejsce. |
 | Goleszów: z lewej strony widać Pytla przy partii ze mną. Jego sytuacja jest beznadziejna i za chwilę nastąpi moment podpisania kapitulacji. Z prawej strony widać uśmiechniętego Lewiego, który dzięki mojemu zwycięstwu został po raz pierwszy mistrzem Polski juniorów. |
 | Zdjęcie zostało wykonane przed dworcem w Chojnicach w 1965 roku. Drużyna OKO Caissa Bydgoszcz udaje się na mecz do Tucholi. Od lewej strony stoją: Janicki, Heliasz, Wiśniewski, Bratoszewski, Jagodzińska i jej mąż Jagodziński, Chybicki i Konikowski. |
 | Turnieje błyskawiczne o puchar Borów Tucholskich były w latach 60-tych minionego stulecia jedną z silniejszych imprez na Pomorzu. W 1965 roku wygrałem turniej indywidualny. Fotografia przedstawia mnie ze zdobytym pucharem. |
 | W dniach 3-6 lipca 1966 roku odbył się w Szczecinie mecz międzypaństwowy Polska-Szwecja na dziesięciu szachownicach w kategorii seniorów i juniorów. Spotkanie zakończyło się wynikiem remisowym 10-10. Na zdjęciu stoją od lewej juniorzy: Górski, Fabianowski, Gralka, Turczynowicz, Konikowski i Kaźmierski. |
 | Uczestnicy mistrzostw Polski juniorów w Polanicy Zdroju w 1966 roku. Z przodu widać (w koszulce w paski) zwycięzcę turnieju Jerzego Lewiego. Z lewej strony Lewiego widać wieloletniego prezesa Śląskiego Związku Szachowego i członka Zarządu Polskiego Związku Szachowego Romana Bąka. Ja stoję wyżej (trzeci od góry z prawej strony) pomiędzy Sznapikiem i Górskim. |
 | W dniach 26.12.1966-5.01.1967 odbył się w Wiśle Ustroniu obóz kadry juniorów. Na zdjęciu widać uczestników zgrupowania wraz z kadrą trenerską. Od lewej klęczą: Kaźmierski, Bielczyk, nieznany, Chowra. Od lewej stoją: Markiewicz, Witkowski, Dworzyński, Wiland, Palewski, Heinich, nieznany, Konikowski, Plebanek, nieznany i Pinkas. Na obóz nie przyjechało kilku zawodników kadry i na ich miejsce dopuszczono juniorów ze Śląska, których nazwisk już nie pamiętam. |
 | Henryk Szapiel należał w początkach lat 50-tych minionego stulecia do czołówki krajowej. Przedwczesna śmierć przerwała dalszą karierę tego utalentowanego szachisty. Okręgowy Związek Szachowy w Bydgoszczy zorganizował w dniach 8-18 czerwca 1967 roku w Tleniu I Memoriał Szapiela. Zwyciężył Schmidt (Pocztowiec Poznań) 8 pkt. przed Marszałkiem (Legion Warszawa) 7 pkt. i Konikowskim (Caissa Bydgoszcz) 6 pkt. Za ten wynik otrzymałem tytuł kandydata na mistrza. W tym czasie tylko trzech juniorów miało w Polsce ten tytuł: Lewi, Łuczak i ja.
Na zdjęciu stoją w pierwszym rzędzie: Marszałek, Konikowski, Kranz (sędzia), Schmidt, Kania. W drugim rzędzie widać: Mazurkiewicz, Lipski, Golański, Czajka, żona Schmidta, Żółtek, Wiśniewski i Autowicz.
|
 | W dniach 19-30 lipca 1967 roku odbyły się w Wiśle XX Mistrzostwa Polski juniorów. Na starcie stanęło 30 zawodników. Zwyciężył po raz trzeci Lewi 9 pkt.przed Łuczakiem 8.5 pkt. i Konikowskim 8 pkt. Były to moje ostatnie mistrzostwa kraju w kategorii juniorów. Zdjęcie przedstawia zwycięski pojedynek z Maturą (Szombierki Bytom).
|
 | W sierpniu 1967 roku reprezentacja okręgu bydgoskiego spotkała się w meczu towarzyskim z drużyną miasta Karl-Marks-Stadt (obecnie Chemnitz). Pierwszy mecz przegraliśmy 5.5-6.5. Natomiast mecz błyskawiczny systemem "szeweningen" wygraliśmy wysoko 39.5-24.5. Indywidualnie podzieliłem z Jagodzinskim 1-2 miejsce. Na fotografii przed operą stoją od lewej: Tadych, Kwast, Strzemkowski, Kielstein (zasłonięty), Jagodziński, Kwastowa, Wiśniewski z narzeczoną, Jabłoński, Lidia Fentzel, Kranz, Konikowski, przedstawiciel MKKF, Michałowski i Chybicki.
|
 | Na zdjęciu widać mnie z moją podopieczną Lidią Fentzel, która w 1967 roku została mistrzynią Polski juniorek. Sukces ten powtórzyła dwa lata później. Lidia była utalentowaną i bardzo ambitną szachistką z szansami na zakwalifikowanie się do kadry kobiecej. Po moim wyjeździe z Bydgoszczy niespodziewanie zrezygnowała z wyczynowego uprawiania szachów. Wyszła za mąż za kolegę klubowego Edwarda Turczynowicza i później sama zajęła się pracą trenerską.
|
 | 1 września 1967 roku reprezentacja Polski seniorów i juniorów na zaproszenie Szwedzkiej Federacji Szachowej udała się promem "Gryf" ze Świnoujścia do Ystad w celu rozegrania meczu towarzyskiego. Grano dwa spotkania na 10 szachownicach w obu kategoriach wiekowych. Ostatecznie seniorzy przegrali 9.5-10.5, natomiast juniorzy wygrali w tym samym stosunku ze swoimi szwedzkimi rówieśnikami. Ja na trzeciej szachownicy wygrałem dwukrotnie z Olaussonem. W czasie pobytu w Ystad byliśmy świadkami ważnego wydarzenia: zmiany ruchu kołowego z lewostronnego na prawostronny.
Zdjęcie przedstawia część naszej ekipy w trakcie spaceru. Od lewej stoją: Brzóska, Balcerowski, Plebanek, Konikowski, Kaźmierski, nieznany mi działacz ze Szczecina, Witkowski, Śliwa, Wiland, Doda i Filipowicz. Siedzące golasy to Kostro i Pietrasiak.
Autorem fotografii był kierownik naszej ekipy Stefan Furs.
|
 | Zdjęcie tej samej grupy zostało wykonane przez Andrzeja Filipowicza. Drugi z prawej strony stoi Stefan Furs.
|
 | W dniach 5-17 grudnia 1967 roku odbyły się w Olsztynie półfinały do mistrzostw Polski seniorów. W ostatniej chwili zrezygnował z udziału w nich mistrz Pomorza Waldemar Jagodziński i w jego miejsce pojechałem ja, jako wicemistrz okręgu. Mimo, że nie byłem przygotowany do tej imprezy, zagrałem całkiem nieźle. Dopiero dwie nieszczęśliwe przegrane na finiszu z Matkowskim i Roszkowskim pozbawiły mnie szansy awansu do finału.
|
 | Przy partii z zawodnikiem Floty Gdynia Roszkowskim. Po dobrze rozegranej fazie debiutowej uzyskałem wygraną pozycję. W grze środkowej przeoczyłem pułapkę partnera, po czym straciłem dwa pionki. Partię ostatecznie przegrałem, mimo heroicznej obrony w końcówce. Turniejem w Olsztynie zakończyłem 7-letnią karierę w kategorii juniorów.
|